Tshui Kouwe
Indianka z plemienia Shuar
wnuczka szamana i córka przemytnika
łowczyni głów – z krwią lub bez, płatne z góry
Indianka z plemienia Shuar
wnuczka szamana i córka przemytnika
łowczyni głów – z krwią lub bez, płatne z góry
Przyspieszanie wzrostu i rozwoju komórek, przede wszystkim w organizmach nieożywionych. Umiejętność kontroli nad roślinami, inicjowania ich rozrostu oraz celowego ruchu, panowanie nad zmianą ich wielkości i gęstości, możliwość wprowadzania niewielkich modyfikacji w ich naturalne cechy. Próby manipulowania komórkami organizmów ożywionych (zwierząt i ludzi) zakończone powodzeniem w niewielkim odsetku przypadków – działania tego typu wiążą się z uszkodzeniami komórek mutantki (poparzenia).
To nic osobistego, choć kiedy rozpoczyna tworzenie tsantsa mimowolnie odprawia rytuały mające zapewnić jej przejęcie siły i mocy pokonanego wroga. Za to już jej nie płacą, ale przecież i tak nigdy nie potrafiła w pełni zrozumieć potęgi wielkich pieniędzy. Rozumie za to doskonale siłę, jaka tkwi w wytropieniu, upolowaniu i spętaniu zwierzyny – niezależnie od tego, czy mówimy o dziku czy człowieku. Nie ukrywa, że pewne krwawe obrzędy ją bawią, a inne podniecają. Nie boi się pobrudzić rąk. Jednak to naprawdę nic osobistego, ponieważ prywatnych spraw nigdy do roboty nie zabiera. Między tropieniem, polowaniem, skalpowaniem (lub też nie, zależy od upodobań klienta) i rozwiązywaniem brzydkich, mrocznych problemów nie ma miejsca na prywatę. A jednak uśmiecha się miło, żartuje nawet z kiepskich dowcipów i uprzejmie nie przerywa rozmówcy. Zawsze wysłuchuje ostatniego zdania, ponieważ pośpiech jest najgorszym doradcą. Nie ma stałego miejsca zamieszkania, nigdy nie zapomina o zjedzeniu sutego obiadu, a każdą premierę filmu o superbohaterach ogląda z najlepszych miejsc. Ceni sobie wygodę i terminowość, choć Amazonia nauczyła ją, że ani estetyka ani czas nie mają większego znaczenia.
To nic osobistego, choć kiedy rozpoczyna tworzenie tsantsa mimowolnie odprawia rytuały mające zapewnić jej przejęcie siły i mocy pokonanego wroga. Za to już jej nie płacą, ale przecież i tak nigdy nie potrafiła w pełni zrozumieć potęgi wielkich pieniędzy. Rozumie za to doskonale siłę, jaka tkwi w wytropieniu, upolowaniu i spętaniu zwierzyny – niezależnie od tego, czy mówimy o dziku czy człowieku. Nie ukrywa, że pewne krwawe obrzędy ją bawią, a inne podniecają. Nie boi się pobrudzić rąk. Jednak to naprawdę nic osobistego, ponieważ prywatnych spraw nigdy do roboty nie zabiera. Między tropieniem, polowaniem, skalpowaniem (lub też nie, zależy od upodobań klienta) i rozwiązywaniem brzydkich, mrocznych problemów nie ma miejsca na prywatę. A jednak uśmiecha się miło, żartuje nawet z kiepskich dowcipów i uprzejmie nie przerywa rozmówcy. Zawsze wysłuchuje ostatniego zdania, ponieważ pośpiech jest najgorszym doradcą. Nie ma stałego miejsca zamieszkania, nigdy nie zapomina o zjedzeniu sutego obiadu, a każdą premierę filmu o superbohaterach ogląda z najlepszych miejsc. Ceni sobie wygodę i terminowość, choć Amazonia nauczyła ją, że ani estetyka ani czas nie mają większego znaczenia.